Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “kościół św. Michała w Lublinie”

Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo!

Dziś sięgamy do prasy lubelskiej sprzed lat osiemdziesięciu i… bez zbędnego przedłużania przypominamy, że:

Primo.

Osiemdziesiąt lat temu w ubiegłą niedzielę ks. biskup Fulman dokonał konsekracji nowego kościoła pod wezwaniem św. Michała na Bronowicach. Według kalendarza na rok 1938 ubiegła niedziela wypadała w dzień 5 czerwca. A więc mamy jubileusz, z którego oczywiście się bardzo radujemy i wszystkim chętnym składamy najserdeczniejsze życzenia!

 

Secundo.

O ile pierwsze przypomnienie skierowaliśmy do ogółu wiernych i niewiernych, o tyle to drugie dedykujemy: Szanownemu Panu Prezydentowi, samorządowi studentów pewnego koziego uniwersytetu, piwowarom od św. Kazimierza, kulturalnym trollom z Mostu i wszystkim nocnym harcownikom. Bo póki tchu… nie ustaniemy w przypominaniu, że:

 

Tertium. Non datur!

To już nie pierwszy wpis, w którym nie użyto zwrotu: O Borze! (to taki las…) Przepraszamy!

„Głos Lubelski”  nr  155 z 8 VI 1938 r. i „Express Lubelski i Wołyński” nr 156 z 8 VI 1938 r.  

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Kościół św. Michała Archanioła w Lublinie (fara)

s4

s1s2s3s5s6s7

Tygodnik Ilustrowany, nr 6 z 24.X/5.XI z r. 1859 (T. I)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej Uniwersytetu Łódzkiego
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Mały powrót w wielkim stylu: o pewnym mieście, wapnie i motylu…

Wczoraj... Wimiedia Commons - repozytorium wplnych zasobów,

Wczoraj…
Wimiedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

... wczoraj... Wikimedia Commons - repozytorium wolnych zasobów.

… wczoraj…
Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

Lublin 5 grudnia 1802 r.
Dla przyjeżdżających od wschodnich wzgórz hrubieszowskich, Lublin, zakreślający na widokręgu długi linią wieżycami swych kościołów, potężnemi murami swych gmachów, miły i imponujący przedstawia widok. Czujemy przed sobą gród szczycący się nie tylko wiekowym dorobkiem, lecz i obecną zamożnością. Ta uwaga stwierdza się skoro bliżej przypatrzymy się Lublinowi, który wystrojony i czyściutki, wygląda jak panienka do ślubu. Doprawdy, pod względem tej schludnej powierzchowności miasta, Lublin nie ma pewno drugiego u nas, a nawet Warszawa, biorąc ogólnie, ustąpić mu musi pierwszeństwa. Zdaje się że szlachetna mania bielenia, czyszczenia, porządkowania wszystkiego, ogarnęła mieszkańców Lublina, ze szkodą nawet, jak to później zobaczymy, niejednej pamiątki przeszłości. Pochop ten jednak do porządku nic przeniknął jeszcze w część miasta zamieszkaną przez Izraelitów. Jest to dzielnica którąby można przyrównać do brudnej gąsienicy, pełzającej po lilii. O jakżebyśmy pragnęli, aby ta gąsienica w pięknego zmieniła się motyla! A byle dobra chęć, przemiana odbyłaby się nietrudno. W tej dzielnicy żydowskiej, pełnej starożytnego charakteru, mile przenoszącego umysł w ubiegłe wieki, nie zmieniać, nie burzyć potrzeba, ale tylko zamiłować czystość i porządek, a dokona się przeobrażenie nienaruszające w niczem tego, co stanowi pamiątkę przeszłości. Uwagę tę naszą zastosowaćby można do wszystkich miast polskich posiadających starożytny ustrój budynków, lecz aby je ochronić, potrzeba kochać i znać naszą przeszłość; z tej tylko miłości wyradza się owo poczucie delikatne, wskazujące gdzie co podeprzeć, gdzie bez szkody odnowić, aby uchronić od zatraty pamiątkę drogą sercu potomków. Takiego poczucia u nas niewiele, a doświadczył i doświadcza tego i Lublin, względem którego zastosowano nieraz po drakońsku prawa porządku i czystości.
Jedną z piękniejszych pamiątek jaka padła pod podobnem usposobieniem, jest kościół św. Michała, przez Leszka Czarnego w r. 1282 zbudowany, na pamiątkę zwycięztwa nad Jaćwieżą. Zdrowe i cale mury, przy zewnętrznej restauracyi, wiekiby jeszcze były wytrzymały, gdyby nie owa gorliwość porządkowania, która mimo tego i tak nie dopięła swego celu. Padły prawda starożytne mury, liczne nagrobki przodków tu i ówdzie rozproszono, ale porządek nic na tem nie zyskał, odrapany bowiem plac i cześć góry stoją straszne, czarne, zabłocone wśród bielącego się miasta. Toż samo przykre na mieszkańcach robi wrażenie owa brudna przestrzeń oddzielająca miasto od przedmieścia Czwartek, gdzie znajduje się najstarszy dziś kościół w Lublinie św. Mikołaja. Założone tu plantacye jakiego choćby niewytwornego krzewu, przyczyniłyby się niemało do upiększenia miasta i ochroniły je od przykrych wyziewów tej cuchnącej równiny. Jesteśmy przekonani iż rada miejska lubelska, która się z takim zapałem wzięła do pracy, tak tę przestrzeń, (zanim się ona zabuduje) jak i ową górę przytykającą do dzielnicy żydowskiej, drzewami obsadzić każe.

...dzisiaj mmlublin.pl

…dzisiaj…
mmlublin.pl

... dziś lublin.gazeta.pl

… dzisiaj…
lublin.gazeta.pl

...dzisiaj... kurierlubelski.pl

…dzisiaj…
kurierlubelski.pl

Idąc za tem pochopnem upodobaniem Lublinian do białości wapiennej, ci którzy czuwają nad utrzymaniem w porządku świątyń Pańskich, dają się także wciągnąć w tę krucyatę malowania na biało wszystkiego co się tylko da pomalować, a raczej wapnem wybielić. To też kościoły lubelskie, gdyby nie architektura, którą trudno pędzlem zatrzeć, wyglądają jakby świeżo z igły. Nie można tylko powiedzieć tego o dzisiejszej naszej katedrze, która wewnątrz zdobna pięknemi alfreskami pędzla Józef Majera (1737 r.) w guście włoskim, jest mocno zniszczona i potrzebuje nie z jednego względu silnej reparacji. Nie znamy dobrze stanu funduszów tej katedry, lecz zdaje się nam iż odpowiednie summy znaleźćby się powinny, na podźwignięcie katedry pierwszego po Warszawie miasta w kraju. Spodziewać się zaś należy po wykształceniu mężów na czele dyecezyi tutejszej stojących, że tu odnowienie kościoła katedralnego odbędzie się i szybko i z wszelką znajomością rzeczy, z wszelkiem poszanowaniem pamiątek. Wtedy to i owe nagrobki, przeniesione z kościoła św. Michała do katedry, (a między niemi Klonowicza) znalazłyby właściwe umieszczenie.O tym nagrobku Klonowicza rozpisywały się nasze gazety, ale snadź bezskutecznie, kiedy dotychczas nic słyszeliśmy tu w Lublinie o ładnym zamiarze upiększenia prostej tablicy marmurowej, z jakiej się ów nagrobek składa. A jednak mąż ten większą część życia przepędził na usługach w Lublinie. Nasze miasto szczycić się powinno jego tu pobytem, a tę dumę zaszczytną wyrazić wspanialszym niż prosta tablica pomnikiem.Już to w ogóle kościoły tutejsze nie odznaczają się bogactwem przedmiotów mogących rościć sobie pretensyą do sztuki, a nadto ostateczna restauracya tych które były, nie wypadła na korzyść, że przytoczymy tylko obrazy Czechowicza. Wyjątek uczynić musimy tylko dla kościoła ks. kapucynów, przy którym zbudowana kaplica serca N. Maryi Panny, z wspaniałym ołtarzem dłuta Władysława Oleszczyńskiego, zasługuje na pilną uwagę lubowników sztuk pięknych. Dziwi nas nawet iż ołtarz ten, którego przepyszne płaskorzeźby uzmysłowiają uczucie chrzcściańskicj miłości, dotychczas nie znalazł rysownika i nie został rozpowszechnionym, choćby nawet i za pośrednictwem waszego pisma. Wina tego podobno najgłówniej spada na samych Lublinian, którzy tak dbali będąc o zewnętrzną stronę miasta, tak mili w pożyciu towarzyskiem i gościnni, zbyt mało oddają się zbiorowemu życiu naukowemu. Nie chcemy tu nikomu ubliżyć; wiemy iż w Lublinie znajdzie się niejeden pracownik na niwie naukowej, że wielu kształci się wysoko, lecz pragnęlibyśmy aby te usiłowania nie pojedynczo, ale więcej zbiorowo występowały, ogarniając szerszy horyzont i większą liczbę, a nawet ogół mieszkańców. Lublin słynął oddawna z zamiłowania do literatury i nauk. Pamiętnem to i zaszczytnem będzie zawsze dla mieszczan lubelskich, że kiedy w r. 1703 Szwedzi za rzekę już wywieźli bogatą w łacińskie, włoskie i hiszpańskie dzieła bibliotekę dominikańską, mieszkańcy złożyli się i za ostatni grosz wykupili tę skarbnicę wiedzy. Dawniejsze katalogi nasze liczą mnogie szeregi wydań lubelskich tłoczni. A dzisiaj? Czasy się bardzo zmieniły; Warszawa zabsorbowała w sobie cały ruch umysłowy królestwa, tak iż każda praca naukowa lub literacka śpieszy do stolicy po uznanie. Umysłowy ruch prowincyonalnych miast rażony jest jakąś szczególną odrętwiałością. Miasto takie jak Lublin, liczące do trzydziestu tysięcy mieszkańców, a między temi znaczną część oświeconych i pragnących czytać, miasto takie, powiadamy, nic posiada dla swych miejscowych interesów choćby najdrobniejszego organu. Za granicą, a mianowicie w Anglii, miasteczka o połowę mniejsze, liczą po kilka różnej treści dzienniczków.Odrętwiałość ta jednak miast naszych jest niedawną, gdyż i Lublin np. w bieżącem nawet stuleciu liczył kilka wydawanych tu czasopism. W latach od 1803 do I806 był „Dziennik ekonomiczny zamojski”, pod redakcyą Wojciecha Gutkowskiego, szefa artylerii wojsk księztwa warszawskiego i professora Kukolnika. Potem w lalach 1816 i 1817 ukazywał się „Dostrzegacz lubelski”, rodzaj gazety polityczno-literackiej; lecz wydawca nie był, co prawda, szczęśliwy ani w wyborze wiadomości, ani w sposobie udzielania ich czytelnikom. W r. 1815 i i 1816 wychodził także „Almanach lubelski” dla amatorów literatury ojczystej , pod redakcyą Klemensa Urmowskiego, zawierający ciekawe i dobrze napisane artykuły. Na koniec w latach 1845 i 1846 pokazywał się tu noworocznik „Fijołek”. Były to usiłowania prawda nieuwieńczone pomyślnym skutkiem, bo pisma te nie utrzymały się, lecz przypisać to należy w zupełności ówczesnemu znękanemu stanowi kraju. Wszakże i u nas w Warszawie padały wtedy raz po raz nawet doskonale redagowane czasopisma, dla braku prenumeratorów. Takie jednak prowincjonalnych miast starania pokazywały, iż usiłowano nielylko przeprowadzić administracyjną, ale i umysłową, decentralizacją, stosownie do naszych wiekowych tradycyj. U nas to Raków, Pińczów miano Aten polskich pozyskały, choć były to drobne tylko miasteczka. Dlatego też jesteśmy przekonani, iż nawet najdrobniejsze, miesięczne lub tygodniowe pisemko, zajmujące się kwestiami miasta, okolic, guberni, chociażby tylko pobieżnie na początek byłoby bardzo pożytecznym objawem jakiegoś umysłowego zajęcia, obudzałoby interesa i poruszało zdolności dziś, skutkiem oddalenia od stolicy, śpiące bezpożytecznie. Dzienniki stołeczne z radością powitałyby tych prowincjonalnych współtowarzyszy, bo w ich szpaltach znalazłyby niejedna wiadomość do obrobienia, do rozwinięcia. Wtedy mogłaby istnieć jakaś w kraju polemika, w której owe pisma prowincjonalne przyjęłyby udział, jako mające sposobność na miejscu sprawdzić fakta. Lublin na tej drodze innym miastom ma obowiązek dać przykład, bo miejscowe siły mogą już utrzymać pisemko, które licząc 500 do 600 prenumeratorów, z wszelką wygodą istnieć powinno. My niemal po nazwisku moglibyśmy wskazać tych, którzy powinniby się zająć urzeczywistnieniem tej myśli przez nas tu rzuconej. Ukazanie się takiej nowości, obudziłoby zastałą nieco umysłowość Lublinian i wpłynęło na przejawienie się jego sil intelektualnych w innych kierunkach, o czem pomówimy słów kilka w następnych listach, jakie zamierzamy wam przesłać z wycieczek po Lublinie. Starożytny ten gród zasługuje na dokładniejsze zbadanie jego fizyognomii zewnętrznej i moralnej, a taka znajomość tyle ciekawego kącika naszej ziemi jest obowiązkiem każdego. Zresztą to co powiadamy i powiemy o Lublinie, da się w znacznej części zastosować ogólnie do wielkiej kwestji miast, mającej na celu wytworzenie silnego i oświeconego trzeciego stanu.

„Tygodnik Ilustrowany” 1862, nr 169, s. 246-248.

. i jutro. Wikimedia Commons - repozytorium wolnych zasobów.

… jutro.
Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

...jutro. Wikimedia Commons - repozytorium wolnych zasobów.

…jutro.
Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

... jutro? Jutro! gazetawlublinie.blox.pl

… jutro? Jutro!
gazetawlublinie.blox.pl

 

Post Navigation