Skończył się atrament – ten w piórze i – najwyraźniej – w klawiaturze. Pióro już napełniłem, ale nie mam pojęcia skąd wziąć paliwo do klawiatury… Może więc Gabinet powinien wrócić tam gdzie sie narodził – do notesika? Tego jeszcze nie wiem, ale wiem za to, że nie jest dobrze – zaczął się kolejny miesiąc i – zgodnie z moja prywatna teoria naprzemienności miesięcy – może być „lepszy” od mojego ulubionego miesiąca, czyli czerwca. Trochę się tego boję… (a „trochę” to w tym przypadku eufemizm). Dochodzi południe i… o mój Borze (już nawet nie wiem, czy to taki las) to znowu się dzieje… Dużo słów na literę k… niecenzuralnych, słów na literę k… ostatecznych takich też. No po prostu w tej chwili nie wiem c…

o mój Jeżu (to takie zwierzę)… co to w ogóle jest… ?
Chwila słabości? Zły dzień? Eksperyment? Fizjologia? Wszystkie naraz? Dobrze, że nie puściłem wersji pierwotnie planowanej… 🙂 😛
Może szkoda 😉
Nie prowokuj (parafrazując Grechutę) miła, nie prowokuj… 😀
Ojtam, ojtam… od razu nie prowokuj…
A tak zupełnie z innej beczki (cytując Monty Pythona) podoba mi się przedostatnie zdanie twojej notki. I tak mi przyszło do głowy, że słowo niecenzuralne na k bywa słowem ostatecznym, znaczy się ostatnim wypowiadanym przed śmiercią. Pewnie dosyć często…
A myślałem, że powiesz …od razu miła… :p Nie wiem czy wiesz, ale przez Ciebie zginął jednorożec – bo dzieje się tak podobno za każdym razem, gdy ktoś dwa razy powtarza ‚oj tam’… 🙂 Podoba mi się Twoja interpretacja co do k…, chociaż chodziło mi o inne słowo ostateczne na tę literę. 🙂
Wiem, ze chodzilo o inne slowo 🙂 przykro mi z powodu jednorozca. To pewnie zagrozony gatunek, bo czesto slysze podwojne ojtam. A mila jestem, wiec nie protestuje.