Stary Człowiek i nie może.

Podjęto kolejną próbę ukształtowania nowego człowieka. Się nie udało. I raczej się nie uda. Człowiek postanowił nadal zostać Starym Człowiekiem, bo nie jest zainteresowany by stać się Nowym Człowiekiem. A co definiuje Starego Człowieka? Co czyni go odmiennym i niemożliwym do zaakceptowania przez Nowego? Przede wszystkim Stary Człowiek nie wyznaje zasady, że nie odpowiada za to co mówi (bądź pisze – teraz właśnie pisze), tylko za to jak zostanie zrozumiany. O nie, Stary Człowiek dokładnie wie co mówi i pisze i za to bierze na się pełną odpowiedzialność. Po drugie Stary Człowiek nie podpisze się pod twierdzeniem: „wyróżnianie się ubiorem nie jest dobrze widziane”  bo prowadzi to do twierdzenia, że jakiekolwiek wyróżnianie się i indywidualizm są niemile widziane, niewskazane i wręcz zwalczane. Bo oczywiście wszyscy ci, którzy chcą równać do jednego poziomu mają na myśli poziom najniższy – bo to wymaga najmniej wysiłku. O równaniu w górę, czyli o staraniu się osiągnięcia poziomu jednostek najwybitniejszych, przez jednostki mniej wybitne nie ma mowy. Równamy w dół. A już o  tym, żeby nic w ogóle nie równać też lepiej nie wspominać. A wszyscy wiemy czym zazwyczaj kończy się w dół równanie czyli brunatna, czerwona lub jakakolwiek inna unifikacja. Stary Człowiek nie może się na to zgodzić.

Proces, nieudany jak zawsze, formowania Nowego Człowieka obfitował również w inne zabawne sformułowania. Na przykład, że nie tylko wyróżniający się ubiorem mają przechlapane – nie ma dla nich ratunku jeśli się garbią. Quasimodo nie mógłby podjąć pracy w żadnej „porządnej” firmie: wprawdzie w jego czasach chodzenie w łachmanach niczym go nie wyróżniało, teraz jednak mógłby się wyróżniać. No i się garbił, choć nie miał na to wpływu. Stary Człowiek dowiedział się, że największym zagrożeniem współczesnej cywilizacji są odkryte palce u nóg. Ale to akurat prawda: bo co jeśli ktoś ma sześć palców, brud za paznokciami, grzybicę albo – nie daj Borze (to taki las) w ogóle ma paznokcie?! Nie wolno też nikomu poruszać się w sposób prostacki: wprawdzie do końca nie wiadomo co to znaczy, ale wiadomo że takie prostackie poruszanie jest przesadne, nieskromne i wulgarne, a przez to nieeleganckie.  Czy chodzi tu o chromych? Czy na przykład o mieszkańców Lublina, którzy swym istnieniem popełniają niewybaczalny błąd, bo poruszają się po Krakowskim Przedmieściu, nie pozwalając bywalcom knajp parasolowych na spokojne trwanie w piwnym samozadowoleniu? No bo po co się tam szwendają? Z pieskiem chcą spacerować? Z jakimś śmierdzącym kundlem?

Stary Człowiek nie zgadza się też ze śmiałym twierdzeniem jakby to od Gospodarza Domu zależało to, czy jego Goście mogą nie zdejmować butów. Coś tu jest chyba nie tak: niezdejmowanie butów przez Gości jest rzeczą tak oczywistą jak amen w pacierzu i Gospodarz, gdyby był li tylko gospodarzem (przez małe g) – to znaczy chamem i prostakiem – mógłby co najwyżej Gościom nakazać zdjęcie butów. Oczywiście takie żądanie byłoby niczym nieuzasadnione i Goście mają jak najbardziej możliwość odmowy: gdyby to chodziło o Starego Człowieka i jego rodzinę, z pewnością a nawet kosztem znajomości z gospodarzem – po prostu taki dom by opuścili. Zdejmowanie butów to wiejski zwyczaj, chyba tylko z tych bardziej zapyziałych wiosek pochodzący. Stary Człowiek wcale się nie wywyższa nad ludzi ze wsi, bo sam ma wiejskie korzenie. Jednak te korzenie nigdy nie obligowały go do takich zachowań, nigdy nawet ich nie obejmowały. Pewne jest to, że Ludzie ze Wsi Którzy Przybywają Do Miast nie mogą Ludziom Z Miasta narzucać jakichś dziwnych norm kulturowych. Tylko przyjmując normy miejskie, mogą stać się Ludźmi Z Miasta, a nie Ludźmi Ze Wsi Którzy Przybywają Do Miasta I Wydaje Im się Że Są Ludźmi Ze Wsi A Nie Z Miasta. Nie wiem, na przykład, dlaczego Ludzie Ze Wsi tak bardzo nienawidzą drzew i chcą ścinać je na każdym kroku?

Stary Człowiek postanowił solennie, ze nie będzie ubierał pończoch i rajstop – nawet w zimie. Ponadto, z wielkim zdziwieniem, dowiedział się, że skarpetki nie są ubraniem, jak mu się zawsze wydawało. Są tylko dodatkiem do ubrania. Ciekawe czy majtki też? A orły – w przeciwieństwie do papug – podobnież są szare. Bielik też?

Zdziwił się również, że ma biżuterię: bo pióro, jego ulubione wieczne pióro, nie służy wcale do pisania, a do ozdoby. Było to zaskakujące, chociaż z prawdą, że długopisy są paskudne i obrzydliwe zaznajomił się już wcześniej. Sam ją chyba nawet odkrył…

Na koniec natomiast dowiedział się, że w świetle obowiązujących obecnie zasad, Dwunastu Apostołów nie miało by nawet najmniejszej szansy na pracę w korporacji o nazwie Kościół Chrystusowy. Dlaczego: bo mieli ten gorszący zwyczaj, że chodzili w sandałach.

Na obrazku: oto odpowiedź na pytanie czy łańcuchy na nogach są zgodne z etykietą ubioru:

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.